A na imię miała właśnie… migrena

Zazwyczaj jest tak, że dopóki coś nas samych nie spotka nie mamy pojęcia, jaka jest skala danego zjawiska, ale gdy to coś zacznie nas już dotyczyć nagle okazuje się, że prawie wszyscy wokół mają z tym styczność. Tak jest na przykład z depresją, alkoholizmem w rodzinie czy właśnie z migreną.

Czym jest ta osławiona migrena?

Na to pytanie zaskakująco mało osób zna poprawną odpowiedź, i to nawet tych, które borykają się z nią na co dzień (dosłownie). Niejednokrotnie utożsamia się każdy ból głowy z migreną, co jest oczywistym błędem. Zapewne też wielu ludzi nie ma świadomości, że doznaje ataków migreny i traktuje je jak zwykłe, acz bardzo silne i uciążliwe, bóle głowy. Tymczasem nie każdy ból głowy to migrena, a migrena to nie tylko ból głowy. To zespół objawów, z których ból głowy jest najbardziej oczywisty (choć tylko pozornie, bo migrena może występować bez bólu głowy, ale o tym później).
Kiedy przytrafiła mi się po raz pierwszy, nie miałam wątpliwości, że to ona, choć tak naprawdę nie wiedziałam o niej zbyt wiele i – jak mi się wówczas zdawało – nikt w moim otoczeniu nie zmagał się z tym problemem. Szybko jednak się okazało, że sporo moich znajomych zna go całkiem nieźle (a przynajmniej długo). To u nich szukałam pierwszego ratunku, ale po kilku(nastu) poznanych historiach perspektywy nie były zbyt obiecujące. W skrócie: wychodziło na to, że nie da się zrobić nic i trzeba z tym po prostu żyć. Na to się zgodzić nie mogłam i nie chciałam. Nierozwiązane zagadki są dobre dla Archiwum X, nie dla mnie.

Według Międzynarodowej Klasyfikacji Chorób i Problemów Zdrowotnych ICD-10 migrena to choroba układu nerwowego o charakterze okresowym i napadowym. Międzynarodowa Klasyfikacja Bólów Głowy (International Classification of Headache Disorders) wyodrębnia też typy i podtypy tego schorzenia. Obie klasyfikacje są zgodne co do tego, że migrena ma charakter pierwotnego zespołu bólowego (od 2014 roku ICHD jest zsynchronizowana z ICD). Co to oznacza? W odróżnieniu od bólów wtórnych, które są konsekwencją już toczącej się w organizmie choroby lub doznanego urazu, w przypadku bólu pierwotnego nie jest możliwe jednoznaczne określenie czynnika odpowiedzialnego za powstawanie objawów. Nie można więc stwierdzić, jaka jest konkretna medyczna przyczyna zgłaszanych dolegliwości. Migrena jest zatem schorzeniem idiopatycznym (z greckiego ἴδιος (idios) – własny + παθος (pathos) – cierpienie; w wolnym tłumaczeniu: choroba sama z siebie – ładnie, nieprawdaż?), o nieznanej etiologii. W takim przypadku to ból i towarzyszące mu objawy są chorobą samą w sobie, ale ze względu na nieznajomość przyczyn leczenie może być tylko objawowe lub zapobiegawcze.

Migrena jest jednym z najczęściej występujących schorzeń neurologicznych. Zapadalność różni się w zależności od źródła, ale zazwyczaj jest określana jako kilkanaście procent populacji (w krajach wysoko rozwiniętych sięga 15%). Najczęściej dotyka osoby między 25. a 45. rokiem życia (3/4 chorych nie przekroczyło jeszcze trzydziestki!). Chorują także dzieci, nawet kilkuletnie (charakterystyka migren u dzieci różni się od migren u dorosłych i nie będzie tu rozwijana).
Trzykrotnie częściej występuje u kobiet, niż u mężczyzn (przed okresem dojrzewania częstotliwość występowania u chłopców i dziewczynek jest taka sama). Niesprawiedliwe, co nie? Marnym pocieszeniem jest fakt, że mężczyźni mają „swój” typ pierwotnego bólu głowy, zwany klasterowym. Co prawda zapadają na niego kilka razy częściej, niż kobiety, jednakże jest to przypadłość występująca znacznie rzadziej, niż migrena. Innymi słowy: zdecydowanie więcej kobiet cierpi z powodu migren, niż mężczyzn z powodu klasterowego bólu głowy. Czyli kobiety mają gorzej.

Najogólniejszy podział wyodrębnia migrenę z aurą (klasyczna) i bez aury (migrena prosta), ale typów tego schorzenia jest więcej. Wśród podtypów migreny klasycznej znajdują się m.in.: migrena rodzinna połowiczoporaźna, migrena równoważna, typowa aura bez bólu głowy, migrena z aurą o ostrym początku, migrena z przedłużoną aurą, migrena z typową aurą. Ponadto wyróżnia się migrenę powikłaną, menstruacyjną, okoporaźną i siatkówkową, a także stan migrenowy*. Naprawdę jest w czym wybierać! A to nie wszystko, bo co organizacja (np. Polskie Towarzystwo Migrenowe czy Polskie Towarzystwo Bólów Głowy (a obecnie, zdaje się, Polskie Towarzystwo Badania Bólu)), to inny podział. Dlatego najlepiej, aby wyboru adekwatnej jednostki chorobowej dokonał kompetentny lekarz neurolog, a idealnie – migrenolog (tak, są tacy!).

Ataki migrenowe mogą występować sporadycznie – w większości przypadków stwierdza się 1-3 napady w miesiącu – ale postać epizodyczna może w każdym momencie przejść w przewlekłą. Wówczas towarzyszy choremu przez większą część życia, a częstotliwość ataków jest indywidualna i zmienna. Teorii dotyczących podłoża migreny jest kilka, ale jedno już wiadomo na pewno – migrena jest uwarunkowana genetycznie (jeden rodzic migrenik to 50% szans na późniejszą chorobę potomka, przy dwojgu jest to już 75%). Nie ma natomiast jasności odnośnie przyczyn napadów i genezy osobniczej.

Charakterystyka ataku migrenowego

Średni czas trwania nieleczonego napadu wynosi 18 godzin. Minimum to 4 godziny, a maksimum określone niegdyś na 72 h powoli odchodzi w zapomnienie (coraz częściej postuluje się zniesienie górnej granicy czasu trwania ataku migrenowego). Póki co w przypadku migreny utrzymującej się dłużej, niż 3 doby, mówi się o stanie migrenowym. Wyróżnia się kilka faz napadu:

  1. Zwiastuny – występują w niej wczesne, nieswoiste objawy, które nie są charakterystyczne dla samej choroby, ale zapowiadają jej nadejście (tzw. prekursory).
  2. Aura – jeśli występuje (10-30% przypadków, w zależności od źródła), pojawia się bezpośrednio przed bólem lub równo z nim; czas od pojawienia się aury do wystąpienia migreny to od kilku sekund do godziny.
  3. Ból – występujący w większości wypadków; wyjątkiem jest przewlekła aura migrenowa bez bólu głowy, w której objawem jest tzw. śnieg optyczny.
  4. Faza ponapadowa – nieoficjalnie nazywana milczącą siostrą migreny; długo ignorowana, bo nie ma w niej bólu, ale od kilkunastu lat badana jako interesujące zjawisko.

Niekiedy między fazami 3. i 4. wymienia się fazę ustępowania bólu, jednakże moim zdaniem nie charakteryzuje się ona niczym szczególnym na tyle, aby się nad nią rozwodzić. Ot, intensywność bólu sukcesywnie spada. Warto natomiast przyjrzeć się pozostałym etapom napadu.

Zwiastuny migreny mogą się pojawiać od 2 godzin do nawet dwóch dni przed atakiem, a doświadcza ich ok. 60% chorych, niezależnie od współistnienia aury. Obejmują szerokie grono dolegliwości i zjawisk, również tych charakterystycznych dla fazy bólowej, ale także takich, które na pierwszy rzut oka niewiele mają wspólnego z dolegliwościami bólowymi, np. zachcianki jedzeniowe, zaparcia lub biegunka. Wzbudzić wzmożoną czujność powinny wszelkie objawy dotyczące samopoczucia – drażliwość, zmienne nastroje (od depresyjnych po euforię), nadwrażliwość na dźwięki i zapachy, a także… zmęczenie.
Zdarzyło mi się kiedyś podczas drogi do pracy (na szczęście komunikacją miejską, nie za kierownicą auta), że zaczęły mi się zamykać oczy. Dosłownie. Bywałam już w życiu zmęczona i niewyspana, raz nawet prawie zasnęłam na stojąco na przystanku po nieprzespanej nocy i oprzytomniałam dopiero na dźwięk nadjeżdżającego samochodu, pod który niechybnie bym wpadła, ale takiego jak wtedy „zjazdu” nie miałam nigdy. Nie wiem, jakim cudem udało mi się nie odpłynąć całkowicie i po 20 minutach walki ze sobą i tym „sztucznym” zmęczeniem wysiadłam nawet na właściwej stacji. Do pracy doszłam na autopilocie. Z pracy wracałam już z migreną.
Typowym dla mnie zwiastunem było natomiast to, że zaczynała mi przeszkadzać muzyka, która w zasadzie gra u mnie cały czas – zarówno podczas pracy, jak i odpoczynku. Jeśli w ciągu dnia systematycznie, co kilkanaście-kilkadziesiąt minut, musiałam zmniejszać głośność radia lub odtwarzacza, przed końcem dnia przychodziła migrena.

Aura kojarzona jest przede wszystkim z zaburzeniami widzenia (i słusznie, bo zjawiska te dotyczą nawet 99% przypadków), takimi jak mroczki, błyski, jasne lub ciemne plamy w polu widzenia, ale także pogorszenie ostrości (rozmycie), niedowidzenie, widzenie tunelowe, halucynacje (!), a nawet tymczasowa utrata wzroku. Mogą obejmować oboje oczu. Ale aura to nie tylko „atrakcje” wizualne. Chory może doświadczać również wrażeń zapachowych, słuchowych (omamy), a także zaburzeń mowy i ruchu (aura sensoryczna i motoryczna).
Ze swojej perspektywy niewiele mogę powiedzieć o aurze, bo zdarzyła mi się tylko raz. Była to pulsująca, jaskrawa, niebieskofioletowa plama w lewym górnym rogu pola widzenia lewego oka, przypominająca nieco zorzę (zero zdziwienia – zorza = aurora). Co ciekawe, moje migreny praktycznie zawsze obejmowały prawą stronę głowy wraz z oczodołem i okiem, tak było i tamtym razem.
Migrenowcy różnie opisują swoje aury, dlatego nie trzymałabym się kurczowo wymienionych wyżej efektów wizualnych, bo u każdego mogą one wyglądać inaczej i być wcale niepodobne do najbardziej popularnych. Warto natomiast przejrzeć grafikę Google lub filmy na YouTube, aby zobaczyć, jak aura może wyglądać. Bo pomimo całej nieprzyjemnej otoczki związanej z migreną i cierpieniem, jest to ciekawe i spektakularne zjawisko. Poza tym może Wam pomóc zidentyfikować aurę u siebie.

Mniej więcej coś takiego widziałam podczas jedynej aury, jaką miałam:

Aura może się utrzymywać nawet przez cały czas trwania napadu migrenowego. Występowanie różnych typów aury podczas jednego ataku nie jest niczym nadzwyczajnym, a u większości osób rodzaj aury jest taki sam przy każdym ataku.
Szczęśliwi ci, którzy mają aurę, bowiem wskazuje ona moment, w którym najlepiej zażyć leki przeciwmigrenowe. Podane w tej fazie mają największą szansę na skuteczność i zadziałają najszybciej, a nawet mogą zapobiec napadowi migreny. Nieszczęśnikom niedoświadczającym aury pozostaje szybka reakcja po rozpoczęciu ataku i nadzieja, że lek pomoże.
W nielicznych przypadkach po aurze nie następuje ból głowy (chodzi oczywiście o sytuacje, w których nie podano żadnego leku) – mamy wtedy do czynienia ze wspomnianą wcześniej migreną bez bólu, zwaną także cichą migreną lub migreną optyczną (nie mylić z oczną!). Chory doświadcza wtedy tylko wrażeń wizualnych – intensywnych, długotrwałych i uciążliwych. Ten typ przytrafia się „weteranom”, cierpiącym na migreny od lat. Jeśli jednak po raz pierwszy pojawi się po 40 roku życia, należy koniecznie skonsultować się z lekarzem i wykluczyć chorobę niedokrwienną mózgu.

Ból migrenowy jest uporczywy, silny i pulsujący, często jednostronny. Wzmaga się przy rutynowej aktywności fizycznej (u mnie to były „tąpnięcia” w głowie przy każdym kroku). Zazwyczaj uniemożliwia normalne funkcjonowanie lub mocno je utrudnia. Nie pomagają w tym objawy towarzyszące, takie jak światłowstręt (fotofobia), nadmierna wrażliwość na dźwięki (fonofobia) i zapachy (osmofobia), a także nudności i wymioty.
Nie ma ani trochę przesady w historiach osób cierpiących na migrenę mówiących, że podczas napadu najlepiej im w zaciemnionym pomieszczeniu, z kołdrą naciągniętą po same uszy. Ograniczenie bodźców do minimum potrafi znacznie zwiększyć „komfort cierpienia” chorego nawet przy trwającym wciąż bólu. Pomocne jest również pozostawanie w bezruchu, co jest możliwe jedynie w pozycji horyzontalnej.
Faza bólowa niesie ze sobą dużo więcej atrakcji – obniżone zdolności neuropsychologiczne, zaburzenia koncentracji i znaczne zmniejszenie sprawności intelektualnej. Wszystko to sprawia, że człowiek będący pod wpływem migreny naprawdę do niczego się nie nadaje. I to jest zasadnicza różnica między migreną, a „zwykłym” bólem głowy. W tym drugim przypadku człowiek odczuwa mniejszy lub większy dyskomfort, w tym pierwszym – po prostu cierpi. Żeby była jasność – nie bagatelizuję innych bólów głowy, ale migrena atakuje ze wszystkich stron, całym arsenałem dolegliwości, i wybitnie daje się we znaki.

Faza ponapadowa to w dużym przybliżeniu to, co zostaje z migreny po odjęciu bólu (bez aury), czyli ogólne złe samopoczucie, apatia, zmęczenie, osłabienie, wahania nastrojów, rozbicie, niezborność ruchów, znaczny spadek sprawności intelektualnej i problemy z wysławianiem się (u mnie standardowo mylenie ręcznika z szalikiem, trudność z nazwaniem prostych rzeczy, obijanie się o meble i przedmioty), a także dolegliwości ze strony układu pokarmowego. Wielu chorych odczuwa w głowie dyskomfort, a nawet lekki ból („zwykły” ból głowy). „Uroków” tej fazy doświadcza zdecydowana większość migrenowców, a ze względu na charakter objawów bywa ona potocznie określana… mentalnym kacem.
Faza ta trwa od momentu ustąpienia bólu migrenowego do powrotu do normalności, ale objawy niebólowe mogą pojawić się już w fazie zwiastunów. Czas trwania nie jest skorelowany ani z natężeniem odczuwanego bólu migrenowego, ani z zażyciem leków przeciwbólowych, i jest krótszy niż 24 h  w ponad 90% przypadków. Niestety jestem w tej „szczęśliwej” 10 – faza ponapadowa trwa u mnie dokładnie tyle, ile sam atak migreny. Więc jeśli zdarzały mi się tzw. trzydniówki (72-godzinne migreny), to kolejne 3 dni dochodziłam do siebie. Czyli byłam wyjęta z życia przez 6 dni w tygodniu (!!!).

Zmęczenie po migrenie jest ogromne, w zasadzie bliżej mu do wyczerpania. Zaraz po ustaniu bólu chciałoby się nadrobić ten stracony czas, w którym nie było się w stanie normalnie funkcjonować. Tymczasem nawet proste czynności mogą wciąż sprawiać trudność, obniżając tym samym jakość życia i pracy.
Pomimo swojej dokuczliwości faza ponapadowa długo pozostawała w cieniu migreny, stąd nie jest dobrze udokumentowana. Niesamowitym jest fakt, że badania nad samą migreną sięgają czasów antycznych (pierwszy opis migreny pochodzi z I w. n. e.), a fazą ponapadową zainteresowano się dopiero kilkanaście lat temu (nie uwzględniono jej jeszcze nawet w Międzynarodowej Klasyfikacji Bólów Głowy).

Migrena jako schorzenie o wymiarze społecznym

Migrena ma z depresją czy alkoholizmem coś jeszcze wspólnego – jest lekceważona, bagatelizowana przez innych, czy – podobnie jak często depresja – uznawana za fanaberię. Tymczasem choroba ta ma wpływ nie tylko na komfort życia samych cierpiących, ale także ich bliskich. Osoba miewająca migreny, zwłaszcza częste, ma znacznie utrudnione funkcjonowanie w społeczeństwie. Choroba negatywnie odbija się na relacjach międzyludzkich (odmawianie czy wręcz odwoływanie spotkań towarzyskich) i życie zawodowe (niska lub bardzo niska forma intelektualna, zaburzenie funkcji poznawczych). Pogorszenie zdrowia samo w sobie niekorzystnie odbija się na psychice, a gdy do tego dodać nadszarpnięte relacje z bliskimi i współpracownikami, nietrudno o depresję. Jest ona zresztą jednym ze schorzeń towarzyszących migrenie.

W najgorszym okresie przytrafiały mi się 2-3 migreny w tygodniu, a biorąc pod uwagę długość mojej fazy ponapadowej, nie byłam w stanie efektywnie pracować. Jeszcze się dobrze nie skończyła jedna migrena, a zaczynała kolejna. Koszmar. W końcu lekarz prawie siłą wysłał mnie na 3-tygodniowe zwolnienie (kompromis między jego zaleceniem (miesiąc), a moim poczuciem obowiązku (maksymalnie 2 tygodnie); spotkaliśmy się mniej więcej po środku), ale niewiele to dało. Poza jednym: moment, w którym uświadomiłam sobie, że migrena zawładnęła moim życiem był momentem, w którym przestałam się na to godzić i postanowiłam walczyć.

W następnym odcinku: co na to medycyna, czyli skąd się bierze migrena i jak ją leczyć, a w kolejnym: czy można jej zapobiegać i jak sobie z nią radzić?

 

*) podtypy te występują w polskiej wersji klasyfikacji ICD-10; nawet jeśli występują rozbieżności między tą, a anglojęzyczną wersją, to lekarz stawiający diagnozę przy wyborze kodu rozpoznania będzie się kierował wersją polską

 

DISCLAIMER: Nie jestem lekarzem, farmaceutą, terapeutą; nie mam medycznego wykształcenia. Moja wiedza opiera się na własnych kilkuletnich doświadczeniach, wielomiesięcznym szukaniu informacji i kilku miesiącach testów (na sobie). Moje doświadczenia mogą się różnić od doświadczeń innych osób, a przedstawione tu porady mają charakter informacyjny.

0 comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *